login:   hasło:    zapamiętaj      Zarejestruj się!
|
Aktualnie przebywasz na stronie wraz z 61 czytelnikami Agencja Reklamowa, Jak sprzedać reklamę , dom reklamy
Darek Faron | 19.07.09; 15:53

FELIETON: 'I'm a legend', czyli Terry i reszta...

Świat poznał już wielu artystów futbolu. W ostatnich latach za największych uchodzili między innymi Ronaldo, Zinedine Zidane, Ronaldinho , Messi czy Cristiano Ronaldo. Rzecz jasna występowali oni w najlepszych klubach na świecie. Te wielkie kluby, prócz wielkich gwiazd w swym zespole, posiadają też bogatą historię i miliony kibiców, którzy w czasie meczu odśpiewują dumnie hymn swej ukochanej drużyny. Każdy z gigantów europejskiego futbolu ma w swoim składzie także piłkarza-legendę, łączonego tylko i wyłącznie z jednym klubem.

Zazwyczaj o piłkarzach, stanowiących symbol drużyny, mało mówi się w czasie okna transferowego, gdyż sprowadzenie takiego piłkarza do innej ekipy graniczy z cudem. Wyjątkiem od tej reguły jest kapitan Chelsea John Terry. Od pewnego czasu spekuluje się na temat jego transferu do Manchesteru City. Po przejęciu ‘The Citizens’ przez Abu Dhabi United Group – Arabską grupę inwestycyjną – nowi właściciele rozpoczęli budowę potęgi klubu. Sprowadzenie m.in. Robinho nie przyniosło jednak w poprzednim sezonie oczekiwanych skutków. W tym oknie transferowym włodarze Manchesteru wyrazili chęć zakupu Terry’ego, co wywołało burzę nie tylko w Anglii. Transfer wydaje się być mało prawdopodobny, jednak dziwi milczenie w tej sprawie samego zawodnika. Jest on uważany za ikonę klubu ze Stamford Bridge. Piłkarz zadebiutował w ‘The Blues’ w październiku 1998 roku. Od początku przygody w klubie Terry dał się poznać jako twardy i nieustępliwy. Na jednym z pierwszych treningów, podczas gierki wewnętrznej, zdarzył się incydent, który wielu wspomina do dziś. Młody piłkarz chciał odebrać piłkę trenerowi Chelsea , którym był wtedy Gianluca Vialli. W efekcie sfaulował go brutalnie, wskutek czego Włoch musiał opuścić treningowe boisko. Kilku graczy ze starszyzny drużyny skarciło gracza za faul, jednak Vialli pochwalił obrońcę za charakter i nieustępliwość. Po odejściu Marcela Desailly (sezon 2003/2004) Terry przejął opaskę kapitana. Od tej pory wielokrotnie potwierdzał, że zawsze można na niego liczyć. Prócz wspaniałej gry obronnej jest także skuteczny pod bramką rywali. Tezę tą potwierdza mecz rewanżowy przeciw Barcelonie w rozgrywkach Champions League 04/05. To właśnie Terry wspaniałym strzałem głową w 76 minucie dał Chelsea awans, która pokonała ‘Dumę Katalonii’ 4:2. Niebieskie serce kapitana ‘Niebieskich’ najbardziej dało jednak o sobie znać w czasie finału na moskiewskich Łużnikach. Regulaminowy czas gry i dogrywka zakończyły się remisem 1 : 1. Do ostatniego rzutu karnego podchodził John Terry. Gdyby strzelił, Chelsea zdobyłaby trofeum, lecz John pośliznął się na mokrej murawie i trafił w słupek. Później pomylił się Anelka i to ‘Czerwone Diabły’ sięgnęły po puchar. Po spotkaniu John zwyczajnie się popłakał , a większość fanów futbolu współczuła Anglikowi. Nikt bowiem tak jak on nie zasłużył, by zapewnić drużynie to trofeum, i nikt tak jak on nie cierpiał po porażce. Niesprawiedliwości stało się za dość. Żaden z fanów londyńczyków nie wyobraża sobie składu swej ulubionej drużyny bez Johna Terry’ego. Nawet jego klubowi koledzy w różnych wywiadach stwierdzają jednogłośnie: Terry musi zostać !



Prócz kapitana Chelsea można wyróżnić jeszcze paru zawodników, którzy stanowią ikony swych klubów. Na Anfield Road ulubieńcem kibiców jest Steven Gerrard. W Manchesterze o to miano mogą dziś rywalizować Paul Scholes i Ryan Giggs. Obaj swą przygodę z wielkim futbolem rozpoczynali na Old Trafford. O sile Arsenalu stanowią gracze młodzi, więc cieżko doszukiwać się lidera. Takim był na pewno w zespole Wengera Thierry Henry. Dużo mówiło się o jego przejściu do Barcelony. Przed finałem Ligi Mistrzów 05/06 , w którym Arsenal mierzył swe siły z ‘Blaugraną’ , Henry obiecywał w wywiadach, że zostanie w drużynie. W następnym oknie transferowym przeszedł jednak do… Barcelony, przez co stracił szansę na zachowanie statusu prawdziwej ikony klubu z Emirates Stadium ( a wcześniej z Highbury).
Jeśli chodzi o wspomniany klub z Katalonii, liderem i żywą legendą pozostaje Carles Puyol. Hiszpan przybył do szkółki Barcy jako 17-latek , a dziś jest kapitanem drużyny i pewnym punktem defensywy. Jeśli mówimy zaś o innym gigancie z Półwyspu Iberyjskiego – Realu , na myśl przychodzi Raul Gonzalez. Co ciekawe, Raul przeniósł się na Santaiego Bernabeu jako 15-latek . Wcześniej występował w młodzieżowych drużynach…Atletico Madryt, jednak nieżyjący już prezez Atletico Jesus Gil zdecydował się rozwiązać szkółkę. Nie tak dawno kapitan ‘Królewskich’ przegonił Di Stefano w klasyfikacji wszechczasów, jeśli chodzi o gole zdobyte ‘Los Blancos’. Poprzedni rekord to 307 goli. Raul związany jest z numerem 7, przez co wiele przybyłych gwiazd musiało zmieniać swój dotychczasowy numer. Pierwszym był David Beckham , teraz dołączył do niego Cristiano Ronaldo, który musi pożegnać się z ‘siódemką’ i przywdziać biały trykot z numerem 9.



Włoskie kluby też mają swoje ikony. Symbol Juve to od wielu lat Alessandro Del Piero. W Rzymie króluje Francesco Totti, który w sezonie 2001/2002 poprowadził ‘Giallorossich’ do mistrzostwa kraju. W drużynie Interu Mediolan wiodącą postacią jest Javier Zanetti, który rozegrał w barwach ‘Nerroazzurrich’ ponad 600 gier. Nie wszyscy kibice uwielbiają jednak swe legendy. Chodzi tutaj zwłaszcza o fanów drugiego mediolańskiego klubu- Milanu. W przedostatniej kolejce sezonu drużyna Ancelottiego mierzyła się na San Siro z Romą. Tym występem żegnał się z fanami Paolo Maldini. Włoski obrońca to wychowanek Milanu, z którym związany był od 24 lat. Po porażce gospodarzy Maldini mimo wszystko ‘robił’ rundę honorową na murawie. Spora grupa fanów pożegnała kapitana gwizdami. Po meczu szef jednego z fanklubów powiedział - Gwizdaliśmy na Maldiniego człowieka, nie na Maldiniego piłkarza. Trudno się dziwić frustracji zawodnika, który w drużynie z Mediolanu spędził całe swoje życie.



Wydaje się, że niestety takich piłkarzy będzie coraz mniej. Wpływ na to mają z pewnością astronomiczne kwoty płacone za zawodników. Są jeszcze na szczęście piłkarze, dla których kwestie finansowe znajdują się na drugim planie. Tacy gracze jak John Terry muszą zostać w swoich klubach, jednak nie chodzi tutaj tylko o braki w defensywie. Ludziom potrzebna jest przede wszystkim wiara, że istnieje miłość zawodników do klubu, której nie zmienią żadne pieniądze. Kibice pragną żyć w przekonaniu, że futbol to przede wszystkim wspaniała gra, a nie biznes. Niezależnie więc od tego, ile zaproponują właściciele Manchesteru City, serce Johna Terry’ego zawsze będzie niebieskie. Tak było do tej pory i chyba nikt z nas ( kibiców ‘The Blues’ ) nie wierzy, że to może się zmienić.


Wszystkie komentarze są własnością ich twórców. Serwis CFCpoland.com nie ponosi żadnej odpowiedzialności, za treść komentarzy. W przypadku nagminnego łamania zasad netykiety, osoby które się tego dopuściły będą banowane bez możliwości odwołan
  adrian_9243 | 19.07.2009; 16:14
adrian_9243
Świetna lekturka, dobra robota autora ;]
  Klytaos | 19.07.2009; 16:57
Klytaos
Brawa dla tego pana , dużo tych felietonów ogólnie git :)
  adi1691 | 19.07.2009; 17:40
adi1691
Ojj w tym okienku straciłem szacunek do wielu piłkarzy. Przyszli znikąd, kupili Man City i wszyscy do nich lgną jak za przeproszeniem muchy do krowich odchodów. Równie dobrze mogli kupić Fulham Londyn, który również ma znakomitych rywali w mieście. Ale wracając do MC i ich zakupów. Barry, miał oferty z Liverpoolu, który jest obecnie zdecydowanie lepszy od śmiesznego City. Postawił na rozwój swojego konta bankowego niż rozwój piłkarski. A szkoda. Następnie Tevez. mówi się, że zrobił to na złość Fergusonowi, lecz ja w to nie wierze. Chelsea i inne kluby na pewno zaproponowały mu kontrakt ale wolał wybrać pewnie z 50 tys większe zarobi niż grać i co ważne walczyć w LM czy EPL. Wczoraj Adebayor. Nie, rozwalił mnie do reszty. Tak się zastanawiam czy Ci piłkarze wgl myślą? I dochodzę do wniosku, że chyba nie. Zamieniać takie zespoły na przeciętny klub, który oprócz kasy i kibiców nie ma żadnego sukcesu sportowego od wielu lat to szczyt głupoty i zwykły materializm. A jak dzisiaj zobaczyłem wypowiedź gwiazdeczki Robinho, że nie ma już Big Four i jest już Big Five to się normalnie śmieje. Będę wypominał City w tym sezonie każdą porażkę, każdy remis i będę śmiał się z tych piłkarzy, którzy tam poszli i się zmarnowali. Inna sprawa jest z Realem 1/8 Madryt, który jakby od zawsze chce być najlepszy. To potrafię zrozumieć. Ale City?! Śmiech na sali. A takich piłkarzy jak JT, Stevie G, Totti czy Del Piero trzeba tylko podziwiać i wierzyć, że bedą mieli godnych następców.
  AdrianoG | 19.07.2009; 18:16
AdrianoG
Dobry felieton :)
  topi1995 | 19.07.2009; 21:10
topi1995
No bardzo dobry felieton
  Berith | 19.07.2009; 21:47
Berith
adi, kiedy są pieniądze to są zwycięstwa - taka jest piłka nożna. Czy twoim zdaniem City nie mogą kupować gwiazd, bo byli przeciętnym zespołem? A Chelsea to przed Abramovich była wspaniałym klubem, który rozwalał wszystkich w LM - oczywiście.

Manchester City już za rok (jeśli nie w tym roku) będzie walczyła o zwycięstwo w lidze.
  marcinfig | 20.07.2009; 08:29
marcinfig
adi
Man City składa coraz silniejszą paczkę, więc nie byłbym taki pewien jak Ty, że nic nie osiągną. Piłkarze którzy tam idą widzą widocznie co się dzieje, tworzy się piąta siła w lidze angielskiej i trudno się tu nie zgodzić z tym. Poza tym to świetnie płacą, więc też się nie dziwię piłkarzom.
Pewnie do końca okienka kupią jeszcze kilku zawodników i zobaczymy co z tego wyjdzie. Z tych piłkarzy których już można poukładać bardzo dobry team, no ale to już rola ich trenera.
Nie lekceważył bym ich jednak od razu i nie skazywał na same niepowodzenia. Mogą namieszać i to sporo. Tam gdzie pojawiają się ogromne pieniądze automatycznie pojawiają się coraz lepsi piłkarze. Przykład podał Ci Berith, bo tak przecież stało się z Chelsea parę lat temu.
  Jose91 | 20.07.2009; 11:10
Jose91
Dobry felieton poruszający aktualny problem. Wymienieni piłkarze pozostaną legendami i tego nie zmienią żadne pieniądze. Obecne gwiazdy często zmieniają kluby i to raczej też już nie ulegnie zmianie. Mnie tylko ciekawi, czy Messi pozostanie do końca kariery w Barcelonie, czy podejmie inne wyzwanie. Do odwiecznego rywala Realu raczej nie pójdzie, a Anglia to wielkie ryzyko dla Argentyńczyka, więc może być jednym z niewielu młodych, którzy zostaną wierni barwą klubowym.

U nas takim piłkarzem (następcą Terrego) może być Mancienne. Oby tylko nie zniecierpliwił się siedząc na ławce.

PS. Mnie też rozwalił transfer Adebayora. Jak tak dalej pójdzie to Tevez się przeliczył i może mniejszą konkurencję miałby w Chelsea. Ja tam City na razie nie krytykuję, choć jeśli będą grać tak, jak w zeszłym sezonie, to będzie wesoło. Trudno mi jednak sobie wyobrazić, że z takim składem nie będą w pierwszej 5. Nawet Arsenal mogą minąć. Wyżej chyba jeszcze nie. Zobaczymy, jak to Hughes poukłada. Wydaje mi się, że trener i obrona to najsłabsze ogniwa „piątej siły” PL. Ale zobaczymy, kiedy się Araby zorientują.
  Wojtuss1618 | 20.07.2009; 12:36
Wojtuss1618
Super Artkyuł ..;D gratulacje :P
  adi1691 | 20.07.2009; 12:54
adi1691
Berith,tak, tylko Chelsea odnosiła sukcesy już wcześniej, w latach 90-tych. Wiec nie było tak jak jest teraz z MC, który nie wygrał nic od wielu lat. A zresztą jak Chelsea kupowała zawodników to nie były to gwiazdy światowej klasy bo np. Joe, Duff, Ferreira czy Ricky nie byli tak renomowanymi piłkarzami jak Tevez, Adebayor czy Robinho.
marcinfig, właśnie oferują duża forsę piłkarzom a oni do nich lgną a najlepsze jest to, że mówią, że nie przyszli tutaj dla pieniędzy. No to ja sie pytam gdzie jakaś miłośc do klubu, przywiązanie. Albo są całkowicie głupi albo to tylko materialiści, którzy dbają tylko o swoje konta bankowe.

BTW pamiętacie co było sezon temu z Tottenhamem? 'Będziemy walczyć z Big Four, mamy fantastycznych piłkarzy' a każdy wie jak to sie skończyło i myślę, że podobną lub identyczną drogą podaży City...
  gruppenfuhrer wolf | 20.07.2009; 19:36
gruppenfuhrer wolf
Adi Chelsea nie kupowała gwiazd no to trafnie to ująłeś :) A Drogba Sheva Ballack Essien A. Cole czy Deco to co juniorki co to mają się w Chelsea ograć???? Wydaje mi się że MC idzie samą drogą co Chelsea ale czy osiągnął tyle co CFC nie wykluczone!!!!!!!!!!!!!!!!!
  adi1691 | 20.07.2009; 20:15
adi1691
wolf bardziej chodziło mi o tą wczesną fazę rządów Abramovicia. Wczesną, na której teraz jest MC. :P
  Eros92 | 30.07.2009; 11:03
Eros92
Bardzo dobry felieton!!
Copyright (c) 2006-2010 CFCpoland.com
Chelsea sell buy text links pisanie prac licencjackich
ogłoszenia hodowców filmy online luksusowe apartamenty Hiszpański tłumaczenia
Strona Główna | Forum | Relacja LIVE | Kontakt